Konsultanci Oriflame za 1 zł Dodano: 2011-10-27 18:49
Taaak. Konsultantka AVON, konsultantka Oriflame. Czyli takie ładniejsze określenie akwizytorki, żeby nie powiedzieć, pani od handlu obwoźnego. Domokrążczyni? Ostatnio tak mi jakoś przyszło do głowy jak widziałam te konsultantki pod taką firmową wiatką stojące na ulicy.
Uwielbiam te dzisiejsze chłyty maketingode, słowo honoru.
Konsultanci Oriflame za 1 zł Dodano: 2011-10-27 19:18
| Alpha-Sco napisał(a): |
| Taaak. Konsultantka AVON, konsultantka Oriflame. Czyli takie ładniejsze określenie akwizytorki, żeby nie powiedzieć, pani od handlu obwoźnego. Domokrążczyni? Ostatnio tak mi jakoś przyszło do głowy jak widziałam te konsultantki pod taką firmową wiatką stojące na ulicy.
Uwielbiam te dzisiejsze chłyty maketingode, słowo honoru. |
Przeszkadza Ci, że człowiek chciałby zarobić pieniądze?
-.-
Dodano: 2011-10-27 19:21
Nie, nie przeszkadza mi, że ktoś próbuje zarobić pieniądze, dopóki nie usiłuje mi wcisnąć ciemnoty :)
Dodano: 2011-10-27 19:30
Hehe - "konsultant". A kobieta, ktora chodzi od latarni do latarni to pewnie "elektromonter" 
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-10-27 19:32 Zmieniono: 2011-10-27 19:35
"Idź do wojska", mówili.... "Poznasz ciekawych ludzi, będziesz podróżował po świecie", mówili...
Hehe <lol>
| amorphous napisał(a): |
Hehe - "konsultant". A kobieta, ktora chodzi od latarni do latarni to pewnie "elektromonter" ![]() |
Nie - latarnica. Nie mylić z latawicą <lol> Albo po prostu pijana...
==> Demoniko, ależ nie unoś się, drogi lordzie Hokus-Pokus, przecież to nie Ty wymyślasz, jesteś tylko posłańcem, więc nie o Tobie piszę. :)
Dodano: 2011-10-27 20:05
Dodano: 2011-10-27 23:47
eee no dajcie spokój dziewczynie, akurat jeśli chodzi o avon i oriflame to sie nigdy nie spotkałam, żeby mi ktokolwiek cokolwiek od nich wciskał, raczej sama zamawiałam, jak miałam potrzebę (a nienawidzę łazić po sklepach i kupować) na kosmetyki
wiec teraz to chyba z lekka przesadziliście z tą krytyką, a te konsultantki pomyliliście z rzeczywistymi domokrążcami w postaci "sprzedawców dywanów"
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-27 23:57
racja, dziewczyna próbuje sobie zarobić parę groszy, tylko chwalić, mi też nikt nic nie wciskał:) Chociaż raz czy dwa spotkałam takie totalnie nawiedzone konsultantki w hipermarketach:)
Dodano: 2011-10-28 10:20
Nikt nikogo nie zmusza do podjęcia takiej pracy, ani do kupowania u nich, więc...
Suffer the pain of discipline or suffer the pain of regret!
Dodano: 2011-10-28 21:39
nie lubię konsultantkowania. Raz jedna mnie zaczepiła i pół godziny nawijała. Jak będę chciała sobie coś kupić to przyjdę. Zachęcać nie trzeba.
<img src="http://diablo.phx.pl/bars/idub10.gif">
Dodano: 2011-10-28 22:00
Alpha, porównanie konsultanta do akwizytora, jest tyleż niesprawiedliwe, co niecelne, bo konsultanci działają raczej w gronie rodzina/znajomi, więc ( przynajmniej większość ) nie będzie wciskać bliskim szajsu.
“History,Stephen said, is a nightmare from which I am trying to awake”
Dodano: 2011-10-29 00:53
Szczerze mówiąc też nigdy nie spotkałam się z nachalnością takich konsultantek, ale z drugiej strony...to jednak mimo "w" trochę uwłaczające.
Sorry, ale jak na moje rozeznanie, to te kosmetyki nie są warte swojej ceny.
I nawet jeśli w reklamach widzimy wielkie gwiazdy pokroju Kidman, Hayek czy Johansson, to i tak jakość tych produktów pozostawia jednak do życzenia.
Przykładem może być chociażby fakt, iż moje koleżanki po "wypróbowaniu" kilku produktów z tych niewiadomego pochodzenia firm, dostały uczulenia, chociaż raczej alergiczkami nie są.
Tak więc, sprzedawanie komuś produktów wątpliwej jakości po wygórowanych cenach, uważam za - delikatnie rzec ujmując - nieładne.
Dodano: 2011-10-29 01:06
Wszystko ok poki sie nazywa rzecz po imieniu. Kiedyś się mówiło domokrążca a teraz: konsultant, sprzedawca, handllowiec, dyrektor sprzedaży, manager sprzedaży, przedstawiciel handlowy, dealer - śmiech.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-10-29 06:54 Zmieniono: 2011-10-29 07:31
Ojejojej, ale się porobiło.
| amorphous napisał(a): |
| Wszystko ok poki sie nazywa rzecz po imieniu. Kiedyś się mówiło domokrążca a teraz: konsultant, sprzedawca, handllowiec, dyrektor sprzedaży, manager sprzedaży, przedstawiciel handlowy, dealer - śmiech. |
Dokładnie o to mi chodzi i o tym napisałam w powyższych postach.
Ale, skoro już się zgadało...
| szarl napisał(a): |
| Alpha, porównanie konsultanta do akwizytora, jest tyleż niesprawiedliwe, co niecelne, bo konsultanci działają raczej w gronie rodzina/znajomi, więc ( przynajmniej większość ) nie będzie wciskać bliskim szajsu. |
Nie zgadzam się.
Akwizytor to "sprzedawca osobisty".
Nie jestem specem, pomogę sobie:
Akwizycja - Uważana jest za najbardziej skuteczną formę oddziaływania na nabywców, ale zarazem kosztowną. Stąd jej najszersze zastosowanie znajdujemy w obrocie towarami o wysokiej wartości jednostkowej, a w szczególności obrocie sprzętem inwestycyjnym i obrocie patentami (licencjami).
Akwizycja (inaczej: sprzedaż osobista) jest drugim pod względem zakresu zastosowania składnikiem promocji, Określa się ją jako 'bezpośredni kontakt przedstawiciela lub przedstawicieli sprzedawcy z przedstawicielem lub przedstawicielami nabywcy, którego celem jest zawarcie umowy kupna-sprzedaży lub umowy na wykonanie określonej usługi' .
Działalność ta w różnej formie występuje na każdym szczeblu obrotu gospodarczego, poczynając od kontaktu ekspedienta z klientem, kończąc na kontakcie producenta z pierwszym ogniwem sprzedaży.
Za: http://www.abc-ekonomii.net.pl/s/akwizycja.html
Więc, "konsultantka" jest jak najbardziej akwizytorką, nazywajmy rzeczy po imieniu. Pejoratywny wydźwięk tego słowa w naszym społeczeństwie to inna sprawa.
| szarl napisał(a): |
| Alpha, porównanie konsultanta do akwizytora, jest tyleż niesprawiedliwe, co niecelne, bo konsultanci działają raczej w gronie rodzina/znajomi, więc ( przynajmniej większość ) nie będzie wciskać bliskim szajsu. |
Działanie w gronie rodzina/znajomi niczym się nie różni od akwizycji z punktu widzenia... ekonomicznego? Grupa odbiorców to grupa odbiorców, nieważne, czy spowinowacona, ważne, że kupią nasz produkt. Czy wymieniony w rozmowie sprzedawca dywanów przestaje być akwizytorem, bo sprzedał dywan swojej mamie?
"Nie wciskanie szajsu" to sprytny chwyt psychologiczny, mający na celu przekonanie nabywcy właśnie do tego, o czym piszesz. Osobie, którą znamy, ufamy bardziej niż komuś obcemu, że przecież szajsu nam nie wciśnie, prawda?
| minawi napisał(a): |
|
wiec teraz to chyba z lekka przesadziliście z tą krytyką, a te konsultantki pomyliliście z rzeczywistymi domokrążcami w postaci "sprzedawców dywanów" |
Fakt, konsultantka nie musi być nachalna i nie musi wsadzać nogi w drzwi, bo przecież nikt nie odmówi koleżance/siostrze/niepotrzebneskreślić, jeśli ta się po przyjacielsku zapyta: "Nie zechciałabyś obejrzeć katalogu? Jest parę interesujących nowości". Poza tym baby przy kawce zawsze przecież zgadają się o kosmetykach, więc co szkodzi przy tej kawce przy okazji obejrzeć katalog? Dlatego taka "konsultantka" nie kojarzy nam się z utwierdzonym w naszej świadomości obrazem nachalnego akwizytora wciskającego szajs. Kolejny chwyt psychologiczny.
| sphinxia napisał(a): |
|
Sorry, ale jak na moje rozeznanie, to te kosmetyki nie są warte swojej ceny. I nawet jeśli w reklamach widzimy wielkie gwiazdy pokroju Kidman, Hayek czy Johansson, to i tak jakość tych produktów pozostawia jednak do życzenia. Przykładem może być chociażby fakt, iż moje koleżanki po "wypróbowaniu" kilku produktów z tych niewiadomego pochodzenia firm, dostały uczulenia, chociaż raczej alergiczkami nie są. Tak więc, sprzedawanie komuś produktów wątpliwej jakości po wygórowanych cenach, uważam za - delikatnie rzec ujmując - nieładne. |
Opinie o produkcie to już sprawa indywidualna, jedni są zachwyceni inni nie. Ja osobiście zgadzam się z Kocicą, kosmetyki AVON (Oriflame nie znam) są zdecydowanie przereklamowane i nie warte swojej ceny. Ale fakt, że nie stoją po prostu na półce, a można je dostać tylko przez "osobistą konsultantkę" nadaje im sznytu czegoś wyjątkowego i elitarnego. Chwyt psychologiczny.
Poza tym to, że nie możesz spróbować i "pomacać", za to napatrzysz się na zdjęcie wyretuszowanej modelki przy zdjęciu produktu też ma swoje działanie... Czy muszę pisać, że to kolejny chwyt psychologiczny?
Wy naprawdę wierzycie, że firmy kosmetyczne tak z dobroci serca i dobrych chęci? Nie zauważyliście, że to jest dobrze przemyślana kampania marketingowa? To, co piszecie, świadczy o tym, że to dobrze sprawdzająca się kampania marketingowa.
Final Thought (jak u Jerry'ego Springera): wyśmialiśmy z Amorphousem modę na marketingową żonglerkę nazewnictwem a nie chęć dorobienia paru groszy, więc weźcie kilka głębokich oddechów :>
Dodano: 2011-10-29 08:13 Zmieniono: 2011-10-29 08:15
Ale jestescie beznadziejni czasami
NIGDY ZADNA konsultantka avonu tudziez oriflame'u nie zapytala "a nie chcesz moze tego, a tamtego" - zawsze inicjatywa wychodzila ODE MNIE bo JA NIENAWIDZE ZAKUPOW!
zrozumiano? i wali mnei jak to sie nazywa, ja to tak traktuje - po prostu, potrzebuje czegos - ide do laski w pracy ktora jest konsultantka i zamawiam, jak widze nie kumacie tego zupelnie.
dwa - nigdy nie trafilam na jakis trefny towar - po moim zajebistym pysku zreszta widac, ha ha ha
dla mnie te baby spedzajace godziny w sklepach nad kosmetykami czy ciuchami sa zenujace
p.s. Kuba, a ty po ch..ja sie wypowiadasz? zamawiasz u nich papier toaletowy?
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-29 10:20
O, lol, czytając Twoje posty z ostatnich dwóch godzin zapytuję uprzejmie: wstaliśmy na kacu z okazji sobotniego poranka czy tak po prostu nie w nastroju? 
Dodano: 2011-10-29 10:54
| Alpha-Sco napisał(a): |
O, lol, czytając Twoje posty z ostatnich dwóch godzin zapytuję uprzejmie: wstaliśmy na kacu z okazji sobotniego poranka czy tak po prostu nie w nastroju? ![]() |
do kaca jeszcze daleko, wszakże dopiero sobota, ale zdaje sie temat o czym innym. po prostu uwazam ze przesadzacie z krytyka i to grubo. argumenty napisalam w powyzszych psotach. nie bede sie powtarzac jak co niektorzy na forum w innym temacie.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2011-10-29 11:13
| minawi napisał(a): |
|
p.s. Kuba, a ty po ch..ja sie wypowiadasz? zamawiasz u nich papier toaletowy? |
Nie ale nie lubie srepów.
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-10-29 11:44 Zmieniono: 2011-10-29 12:33
| amorphous napisał(a): |
| [quote:95ab7da6a1="minawi"]
p.s. Kuba, a ty po ch..ja sie wypowiadasz? zamawiasz u nich papier toaletowy? |
Nie ale nie lubie srepów.[/quote:95ab7da6a1]
Srepów?
**** SREP Supervisory Review and Evaluation Process
*** SREP Southern Rockies Ecosystem Project (est. 1992; Denver, CO)
*** SREP Sydney Regional Environmental Plan (Australia)
** SREP Summer Research Enhancement Program (Diné College)
** SREP Strategic Research Extension Plan
* SREP Stockpile Reliability Evaluation Program
* SREP Single-Route Explorer Packet
:>
Ja poproszę o wyjaśnienie :)
Dodano: 2011-10-29 12:12
Też nie wiem o co wam chodzi
Fakt, też ich nie lubię(kosmetyków), są bardzo chemiczne (bardziej niż inne) i niektórym mogą zrobić krzywdę, ale mniej wrażliwym pasują. Ja np mam manię kosmetyków z apteki, inni mają te avony itp.
Dodano: 2011-10-29 14:16
Sales REPresentative:)
Life is complex: it has both real and imaginary components
Dodano: 2011-10-29 14:21
| amorphous napisał(a): |
| Sales REPresentative:) |
O, hehe, dzięki, jak widać z przykładu powyżej, nawet gugle tego nie wiedziało ;>